Tak ładnie się wpisuje w krótkie dni na początku grudnia
Moje blogi
Tak ładnie się wpisuje w krótkie dni na początku grudnia

14 października – kiedyś Dzień Nauczyciela, teraz – Dzień Edukacji Narodowej.
Ja szkołę skończyłam już dawno, jeszcze w czasach PRL.
I nawet pomijając sentyment związany z czasami dzieciństwa, uważam, że akurat edukacja była w tamtych czasach na dobrym poziomie. Bez internetu, a kończyliśmy szkołę z konkretnym zasobem wiedzy i myślenia, a nie tylko „wpasowywania się w klucz odpowiedzi”. Korepetycje były pojęciem nieznanym, za to były kółka samopomocy koleżeńskiej i lepsi uczniowie z danego przedmiotu pomagali uczniom słabszym.
Owszem, nie pamiętam w ogóle nic z budowy pantofelka, ale już takie wydawałoby się bzdurne umiejętności z prac ręcznych jak szycie, cerowanie, haftowanie itp.przydały mi się w życiu.
Na języku polskim nauczyliśmy się i ortografii i gramatyki, pisania rozprawek. Do dziś pamiętam polonistkę ze szkoły średniej: nie wszystko co wiem, tylko to, co pasuje do tematu.
A nauki ścisłe były naprawdę na wysokim poziomie. Owszem, matematyka i fizyka były od zawsze moimi ulubionymi przedmiotami i bardzo dobrze sobie z nimi radziłam, ale jakimś cudem nauczyliśmy się tam naprawdę logicznego myślenia, a nie bezmyślnego wkuwania regułek. Badanie przebiegu zmienności funkcji bez problemu zrobiłabym i dziś.
Na górze tej notki jest kartka z mojego pamiętnika (tak, kiedyś było takie coś) z wpisem mojego nauczyciela fizyki ze szkoły podstawowej. Bardzo go lubiłam i ceniłam. W szkole średniej miałam szczęście, gdyż też trafiłam na bardzo dobrego fizyka. Był bardzo wymagający, naprawdę starał się, żebyśmy rozumieli fizykę. Na początku każdej lekcji 1, 2 osoby były wyrywane do odpowiedzi – najczęściej z rozwiązywania zadań, rzadko z teorii. Moja piątkę z fizyki uważam za jedno z większych osiągnięć w życiu. Kilka lat temu byłam na Jego pogrzebie i nie byłam jedyna, było tam sporo Jego byłych uczniów.
Jakoś tak jest, że w pamięci zapisali się nam nauczyciele, którzy wymagali dużo i egzekwowali wiedzę – to im wiele zawdzięczamy. Ci, którzy byli łagodni i pobłażliwi są raczej rzadko wspominani.
Dzień Nauczyciela to dobry dzień na wspomnienia sprzed lat.
31 sierpnia, święto państwowe Dzień Solidarności i Wolności.
I przykry obraz dzisiejszego dnia:

Foto: FB Bogdana Borusewicza
Pasuje mi tu tylko jedno:
Fora internetowe przez wiele lat były głównym miejscem dyskusji w internecie. Dla mnie najciekawsze były te specjalistyczne. Można było szybko uzyskać pomoc, podzielić się pomysłem, nawiązać kontakty czy poznać ludzi zainteresowanych tą samą dziedziną.
Sama też często zaglądałam na takie fora. I po kolei obserwowałam, jak znikają z wirtualnego świata.
Jeszcze funkcjonują:
Generalnie widać.wyraźnie spadek zainteresowania taką formą aktywności internetowej. Podejrzewam, że główną przyczyną jest rozwój sztucznej inteligencji, która szybko i łatwo podpowiada różne rozwiązania. Choć w wersji bezpłatnej to raczej tylko na poziomie rozwiązania szczegółów, a nie koncepcji jakichś bardziej rozbudowanych projektów.
Inna sprawa, że już zdarzało mi się poprawiać AI i wskazywać błędy, szczególnie w VBA Accessa.
A jeśli chodzi o Excela czy Accessa – to zapraszam na moje blogi. Głównie z przyzwyczajenia, ale ciągle coś tam publikuję.

Obchodzimy dziś Dzień Wolności i Praw Obywatelskich.
Piękne święto, upamiętniające pierwsze częściowo wolne wybory. Wówczas wszyscy byliśmy razem, pełni nadziei i radości.
Gdzie to zgubiliśmy? Dlaczego teraz jesteśmy tak podzieleni?
Coś na wyborczą ciszę.
Głosujmy tak, żeby już nigdy więcej nienawiść nie sprawiła, że płaczemy…
Wisława Szymborska
Nienawiść
Spójrzcie, jaka wciąż sprawna,
jak dobrze się trzyma
w naszym stuleciu nienawiść.
Jak lekko bierze wysokie przeszkody.
Jakie to łatwe dla niej – skoczyć, dopaść.
Nie jest jak inne uczucia.
Starsza i młodsza od nich równocześnie.
Sama rodzi przyczyny,
które ją budzą do życia.
Jeśli zasypia, to nigdy snem wiecznym.
Bezsenność nie odbiera jej sił, ale dodaje.
Religia nie religia –
byle przyklęknąć na starcie.
Ojczyzna nie ojczyzna –
byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek.
Potem już pędzi sama.
Nienawiść. Nienawiść.
Twarz jej wykrzywia grymas
ekstazy miłosnej.
Ach, te inne uczucia –
cherlawe i ślamazarne.
Od kiedy to braterstwo
może liczyć na tłumy?
Współczucie czy kiedykolwiek
pierwsze dobiło do mety?
Zwątpienie ilu chętnych porywa za sobą?
Porywa tylko ona, która wie.
Zdolna, pojętna, bardzo pracowita.
Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni.
Ile stronic historii ponumerowała.
Ile dywanów z ludzi porozpościerała
na ilu placach, stadionach.
Nie okłamujmy się:
potrafi tworzyć piękno.
Wspaniałe są jej łuny czarną nocą.
Świetne kłęby wybuchów o różanym świcie.
Trudno odmówić patosu ruinom
i rubasznego humoru
krzepko sterczącej nad nimi kolumnie.
Jest mistrzynią kontrastu
między łoskotem a ciszą,
między czerwoną krwią a białym śniegiem.
A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy
nad splugawioną ofiarą.
Do nowych zadań w każdej chwili gotowa.
Jeżeli musi poczekać, poczeka.
Mówią, że ślepa. Ślepa?
Ma bystre oczy snajpera
i śmiało patrzy w przyszłość –
– ona jedna.
Nie da się ukryć, że dziś też bardzo dziwny jest ten świat…
Ach, te czasy, gdy zdawałam maturę…
Cały czas niezmiennie uważam, że matura z matematyki bez badania przebiegu funkcji to jakaś namiastka prawdziwej matury.